Czarnobylskie miasta widma: zdjęcia sprzed katastrofy w 1986 roku
Katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej w 1986 roku zmieniła bieg historii mieszkańców wielu miast i wiosek w promieniu 30 kilometrów. W ciągu jednej nocy wyludniły się i stały się “miastami widmami”. Dzisiaj prawie każdy wie, że sam Czarnobyl jest niebezpieczną i opuszczoną przez ludzi ziemią, ale co wiemy o jej przeszłości? Na to pytanie poprzez odnalezione na zgliszczach tych osad fotografie i inne artefakty odpowiada w swoim “Untitled Project” Maxim Dondyuk.
Około 10 lat temu wyruszył po raz pierwszy do Czarnobyla. Początkowo – robił zdjęcia. I to fotografia miała być środkiem eksploracji opuszczonego terenu. – Chciałem zrozumieć tragedię i pokazać jej wpływ na przyrodę i ludzi. Z biegiem czasu odkryłem inną stronę Czarnobyla. W opuszczonych domach (...) przechowywano tak wiele niezapomnianych rzeczy, które przez cały ten czas gniły pod grubą warstwą błota i śmieci. Stare filmy, dokumenty, pocztówki, listy miłosne, fotografie, wspomnienia, gazety. Łupieżcy zgrabili wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, ale zostawili morze artefaktów. Nie mogłem patrzeć, jak znika ta część historii – mówi Maxim.
Dondyuk zaczął zbierać wszystko, co napotkał i co miało według niego wartość, choćby sentymentalną. Nie przewidział jednak, że na znalezionych kliszach zachowały się zdjęcia. Fotografie przedstawiające codzienność ludzi, którzy tam mieszkali – ich święta, wyprawy wędkarskie, wesela czy narodziny dzieci.
- Czarnobyl nie jest już dla mnie związany tylko ze śmiercią i tragedią. Przeszukując stosy śmieci w prawie doszczętnie zniszczonych domach, znalazłem szczątki szczęśliwego życia, które zaginęło nie tylko dla całego świata, ale także dla rodzin bohaterów tych zdjęć – dodaje.
Nad projektem “Untitled Project” pracuje już ponad dwa lata. I choć w dużej mierze to fotografie z przeszłości, Dondyuk zestawia je z aktualnymi zdjęciami – opuszczonych bloków, zdewastowanych budek telefonicznych, kiosków i karuzel dla dzieci. Są wśród nich również filmy, dokumenty, pocztówki, listy miłosne, pamiętniki, gazety, grafiki. Początkowo wszystkie wyglądały jak śmieci. Ich wyczyszczenie i uporządkowanie zajęło mu dużo czasu.
Do tej pory zeskanował już kilka tysięcy artefaktów. Archiwum jest tak duże, że nie zmieściłoby się w jednym artykule, a nawet w książce. – Mam nadzieję, że w przyszłości przygotuję wielki projekt memoriałowy dla muzeum – podsumowuje swój projekt Maxim.
Jego celem jest odtworzenie atmosfery Czarnobyla przed wybuchem – bez łez, smutku i bólu. Chce pokazać przeszłość poprzez artefakty, opowiedzieć historię szczęśliwych radzieckich rodzin, które żyły tam ponad 30 lat temu. – To historia, która jest prawie nieznana, a tak ważna – wyjaśnia artysta. Bo, jak podkreślił w wywiadzie, którego udzielił dla “New York Timesa”, “każdego roku przez promieniowanie, kurz, deszcz, i wszystkie inne czynniki, panuje tam destrukcja”.
Maxim mocno podkreśla, że jego projekt to nie tylko tragedia z 1986 roku, ale to historia, która powinna być dla nas przestrogą i nauczką. “Untitled Project” to dla swoiste medium dla jego deklaracji. – Dla wszystkich Czarnobyl kojarzy się tylko z tragedią w elektrowni jądrowej i jej konsekwencjami. Osobiście jestem przeciwny elektrowniom jądrowym, myślę, że są one szkodliwe dla naszej planety i dla nas, dla ludzi – deklaruje fotograf.
I dodaje: – W tym projekcie chciałbym pokazać szczęśliwe, pełne miłości i radości życie ludzi, którzy tu mieszkali, zanim ich domy zostały wchłonięte przez radioaktywną chmurę. Chcę pokazać drugą stronę Czarnobyla – opowieść sprzed tragedii, pokazać życie, jak to było i kto tam mieszkał. To jest mój główny cel. W żadnym wypadku nie chcę, by myślano, że opowiadam o tym, jak dobrze się żyło ludziom w czasach ZSRR. Nie, to nie ma z tym nic wspólnego. Chciałem pokazać, jak wyglądało życie przed katastrofą, pokazać, jak dobre może być życie bez tak niszczycielskiej mocy, jaką są elektrownie jądrowe.